17.03.1995
— Słyszysz to? Słyszysz?
Pytanie Peggy wytrąciło jasnowłosą Jean z zamyślenia w jakie popadła, oglądając kolejny już, zupełnie nikomu niepotrzebny, program w telewizji. Tym razem rozchodziło się o jakieś reality show, w którym ktoś kogoś pobił...
I Jean skupiła się, przyciszając delikatnie grające pudło. Rzeczywiście, u sąsiada spod mieszkania sto dwadzieścia jeden, włączona była muzyka, jednak nie na tyle głośno, aby zakłócać jakieś poważne sprawy. Grało cicho, a jednak słyszalnie dla Jean i Peggy, siedzących na skórzanej kanapie w salonie z otwartymi na szerz drzwiami od balkonu, co pewnie, jeszcze bardziej rozprzestrzeniało muzykę po domu.
— Słyszę. Słucha Led Zeppelin — mruknęła, niechętnie spoglądając w kierunku balkonu.
— Właśnie! Co to za boski człowiek tam mieszka?
— Znasz go przecież — odparła Jean. — To Alan, ten głupek.
— Ten, co był tu ostatnio?
— Dokładnie.
Peggy zamilkła. Pamiętała tamto wydarzenie i Alan wcale nie wydał się jej głupkiem. Był zabawny, musiała to przyznać i uroczo przekomarzał się z Jean. Wiedziała, że i przyjaciółka go lubiła, a jedynie nie chciała się do tego przyznać, w końcy był całkiem przystojnym mężczyzną, a tego starała wystrzegać się, ostatnimi czasy, Jean. Nie miała na to czasu, była zajęta pracą, co doskonale rozumiała Peggy. Sama nie lubiła marnowania czasu, ale jednak – uważała, że czasem przydałoby się spojrzeć na faceta. A w szczególności na takiego, jakim był sąsiad.
— Nie jest zły — powiedziała.
— Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz...
Witam serdecznie!Nie wiem, co ja tu robię i co to tutaj robi, ale mam nadzieję, że jakoś nam to wyjdzie, naprawdę. Nie wiem tak naprawdę, co takiego mogłabym tu powiedzieć, bo to dopiero początek, a tu zwykle nie jestem jakoś rozgadana. Ale mam nadzieję, że ktoś zainteresuje się tą historią i podzieli się ze mną swoją opinią.Serdecznie pozdrawiam!